fantastyka.info.pl

Forum poświęcone fantastyce
Obecny czas: 06 Wrz 2010, 07:53

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 89 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 30 Lip 2010, 17:45 
spec od lansowania

Rejestracja: 13 Lut 2010, 12:00
Posty: 225
Eee, jaki Chiang? :whoa: Nie chodzi ci czasem o Kosmatkę? btw - niezła nobilitacja. :mrgreen:

_________________
Różnica między kimś, kto osiąga sukcesy, a innymi ludźmi nie polega na braku siły czy też wiedzy, ale raczej na braku woli. Vince Lombardi, legendarny trener. Z

Faza koncepcyjna Projektu na ukończeniu.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 30 Lip 2010, 17:47 
Ultranauta
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 11:35
Posty: 480
Miejscowość: Parva Cracovia - Antiquitatis Genus Crosniensis
A tak. Jakoś mi się te Tedy pokićkały...Zapewne w związku ze zbiorem mającym się ukazać w Solarisie;-)

_________________
I hope and pray that none may kill me,
Nor I kill any, with woundings grim
But if ever any should think to kill me
I pray thee, God, let me kill him!

Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 01 Sie 2010, 13:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Lut 2010, 16:58
Posty: 206
niepco napisał(a):
Kaloryk jest świetny. Chcę więcej Bacigalupiego!


Ojoj, ale zaskoczenie :turl:

_________________
Piszę! Powoli, ale jakoś idzie;D


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 01 Sie 2010, 18:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Lip 2010, 16:33
Posty: 56
Dwa opowiadania z wiosennego numeru walczą u mnie o palmę pierwszeństwa: Kaloryk Bacigalupiego i Słowo mapa znaczy wiara Rowe'a. I chyba o włos wygrywa tekst Rowe'a, bo opisuje świat całkowicie nam obcy, z zamienionymi miejscami wartościami - priorytetem jest zgodność z mapą, traktowaną jak święty tekst, co od razu prowokuje do gdybania, co musiało się stać, że doszło do takiego przewartościowania, wypaczenia (z naszego punktu widzenia) w postrzeganiu rzeczywistości. "Kaloryk", choć także w zmienionym świecie się rozgrywa, ma IMHO jeden minus - optymistyczne zakończenie, które jakoś psuje mi apokaliptyczno-ostrzegającą wymowę tego tekstu. Opowiadanie Sztuka alchemii Kosmatki, choć bardzo sprawnie napisane (jest akcja, intryga, puenta) jest sensacyjne z wykorzystaniem SF (to nie zarzut, jeno wyraz destrukcyjnego wpływu, jaki wywarła na mnie dyskusja o klasyfikacji gatunkowej ;) ). Pozostałe opowiadania niezłe (tekst Gartha Nixa wśród nich się wyróżnia na plus, jako przyczynek do mitu arturiańskiego), ale nie rzucają na kolana. Choć po lekturze Światła Kelly Link mam jakoś dziwnie nieustabilizowaną opinię - może coś mi umknęło?
Publicystyka ciekawa, czytałam z przyjemnością. A z pierwszym akapitem recenzji Shrieka zgadzam się w całej rozciągłości - czasem z przypisów wyłania się historia znacznie ciekawsza, niż z bazowego tekstu. Lubię przypisy - prowokują do dygresji. :)

_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 01 Sie 2010, 20:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 19:40
Posty: 510
Miejscowość: NH
Czytam crowleyowe "Małe lekcje mistrzów". Jan Parandowski napisał niegdyś esej książkowy pod tytułem "Alchemia słowa". Mam ją na półce i czytam regularnie. I cały czas towarzyszy mi uczucie, że Crowley porwał się na niemożliwe, czyli na przeskoczenie Parandowskiego.

_________________
cześć, jestem Ziuta i kiepsko tańczę
dziwię się


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 09 Sie 2010, 13:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 13:44
Posty: 111
Na razie przeczytałem, Bacigalupiego, Kosmatkę, Rowe'a, Nixa, i Link. Najlepiej prezentują się dwaj pierwsi autorzy, szkoda tylko, że wybrano dwa opowiadania tak podobne w warstwie fabularnej (zachciało mi się, jak na złość czytać Kaloryka zaraz po Sztuce alchemii. Ciut wyżej oceniam Bacigalupiego ze względu na świat - narobił mi smaka na The Windup Girl. Przy Słowo mapa znaczy wiara zdarzyło mi się coś, co nie zdarzyło mi się już dawno, a mianowicie zawiodło zawieszenie niewiary. Zwyczajnie nie moglem sobie wyobrazić, co mogłoby spowodować, że zapis na mapie traktuje się jako wolę Bożą. Albo inaczej, umiem sobie wyobrazić, ale moje wyobrażenie mnie nie przekonuje. Kelly Link i Światło - po prostu nie ogarniam. Nie wiem co mógłbym napisać, że nastrojowe? Być może. Chyba, że zamiarem autorki było zdezorientowanie mnie. Jeśli tak, to szacun, zadziałało lepiej niż firma Confuse-A-Cat. No i jeszcze Nix - interesująca gra z motywem arturiańskim, bardzo fajne (ale ja w ogóle lubię arturiana wszelkie, więc może mam skrzywienie).


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 09 Sie 2010, 13:30 
Żubr
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 23:42
Posty: 1344
"Sztuka alchemii" - umiarkowanie ciekawe.
"Słowo mapa znaczy wiara" - a misiębardzo. Taki fanatyzm doprowadzający do niwelowania gruntu, te wskazówki co do okrucieństw nowej wiary, post-apo bez walenia po oczach. Zaciekawiło mnie najbardziej z listy.
"Kości olbrzymów" - średnio ciekawe. Oniryzm do mnie zwykle nie przemawia, tu to się potwierdziło.
"A w tunelach panował mrok" - znałem to już z "Wastelands", więc nie czytałem na nowo. Wrażenia z uprzedniej lektury - porządne, mocno oldskulowe w stylu opowiadanie.
"Kaloryk" - także już dawno temu czytane, idea patentowania jednych roślin GMO i wytrucia naturalnych swego czasu mi się podobała (tzn. literacko... :>). W porządku.
"Światło" - bueeee, dziwność dla dziwności, zero treści dodanej, ogólnie nie i po co.
"W głębinach jeziora" - no, legenda arturiańska i Hy Brasyl. W porządku.

Rozmowa z GRRMartinem ciekawa. "Pierze z pegaza" - w sumie, czy to nadal publicystyka, a nie literatura?
orbit w porządku, VanderMeer OK, "Dobrze ubrany wilk" - raczej podziękuję, recenzje w porządku.

_________________
"Hard work never killed anyone. But, I figure, why take the chance?" R. Reagan


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 10 Sie 2010, 07:21 

Rejestracja: 14 Lut 2010, 23:02
Posty: 72
nosiwoda napisał(a):
"Pierze z pegaza" - w sumie, czy to nadal publicystyka, a nie literatura?

Radio Erewań. Poniekąd.
Cytuj:
"Dobrze ubrany wilk"

To tylko ja mam problemy ze wzrokiem i nazwiska tłumacza nie widzę, czy rzecz została napisana po polsku?


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 11 Sie 2010, 15:24 
Zakrtaniony
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 17:59
Posty: 905
Wreszcie przeczytałem opowiadania (niech żyją podróże tramwajem Podgórze - Nowa Huta i z powrotem). Rzekłbym, że pismo trzyma poziom, choć tym razem żadne opowiadanie nie porwało mnie jak Ford w poprzednim numerze.
Ted Kosmatka, Sztuka alchemii - niestety, dla mnie to największe rozczarowanie numeru. Przez pierwszych kilka akapitów czułem się szczęśliwy - oto klasyczna w tonie sf, z pomysłem naukowo - technicznym, z z opisami mechaniki, a wszystko w niedalekiej przyszłości - ba, może nawet teraz? Niestety, potencjał zalewa i miażdży miałkość i banalność fabuły, tudzież zasuwających po niej ku sztampowemu finałowi postaci. Ostatnio co i rusz słyszałem gdzieś jaki ten Kosmatka fajny, tymczasem w tym opowiadaniu pokazał się jako twórca scenariuszy do filmów klasy D, puszczanych przez marne telewizje w środku nocy. Szkoda.

Christopher Rowe, Słowo mapa znaczy wiara - już tytuł mnie uwiódł, bo uświadomił, że tak właśnie jest, że mapy są trochę jak święte księgi, ba mocniejsze nawet, bo przecież, gdy dostajemy je wierzymy im i ufamy bez reszty. I sam ten tytuł kazał mi się zastanowić nad innymi jeszcze prawie niezauważalnymi pozareligijnymi przecież objawami istnienia wiary w moim życiu. A gdy się już nazastanawiałem, przeszedłem poza tytuł i byłem bardzo zadowolony z lektury. Tym bardziej, że lubię, gdy autorowi uda się mnie oszukać, a temu się udało. Bo kiedy już wszystko sobie odnośnie tego tekstu poukładałem, kiedy sklasyfikowałem go i uznałem, że wiem o co chodzi, przyszła końcówka. Niespodziewanie, wbrew temu, czego się spodziewałem, okazało się, że przeczytałem najlepsze - moim zdaniem - opowiadanie numeru.

Yoon Ha Lee, Kości olbrzymów - Kolejny tekst, który przypadł mi do gustu - kreacją świata, sposobem narracji i budowaniem postaci. Może nie jest to arcydzieło, ale świat i historia wciągnęły mnie, niemal widziałem te ciemne, zimne bezdroża. Musiałem zadać sobie kilka pytań odnośnie zastanego w opowiadaniu świata, dopowiedzieć sobie kilka rzeczy. Całość brzmi trochę jak baśń. Silverberg napisałby to pewnie lepiej, a Żelazny zrobiłby z tego arcydziełko pod względem klimatu. Ale nie każdy jest Silverbergiem, czy Żelaznym i może dobrze.

George R.R. Martin, A w tunelach panował mrok - przydałoby się umieszczać przy tekstach daty premierowych publikacji opowiadań. To mogłoby ukazać się w latach 60 i w 70 i 80... Brzmi jak superklasyczny tekst SF i chętnie dowiedziałbym się kiedy powstało. Bardzo smutny, tak w ocenie ludzkości, jak i naszych szans, tekst. Mógłbym sie powymądrzać bardziej, gdybym znał datę powstania.

Paolo Bacigalupi, Kaloryk - Kolejny autor, o którym słyszałem dużo dobrego, a który napisał opowiadanie toczka w toczkę o tym samym, co Kosmatka. Czy oni tam w Usach cały czas przerabiają lęk przed korporacjami? Przez tyle lat? I nie mogą wyjść poza schemat:
SNAPE KILLS DUMBLEDORE!!!
"wielka korporacja ma macki sięgające wszędzie, ale spryt chłopka roztropka/geniusz mistrza/trochę szczęścia zawsze sprawi, że pomimo przeciwności jakoś nam się uda je przechytrzyć, bo wredne korporacje są głupie jak smoki, trolle i olbrzymy niegdyś?
. Szczęście, że Bacigalupi wytłumił trochę kiepskie wrażenie zręcznie a interesująco - i z szczegółem i z ogółem splecionymi ze sobą - odmalowanym światem, świetnie ukazującym możliwość rozwinięcia się wcale nie tak dalekiego, pozbawionego niemal większości źródeł energii świata. A że i tworzenie postaci wyszło mu o trzy nieba lepiej niż Kosmatce, jego opowiadanie nie okazało się kompletną klęską, a nawet dałbym mu drugie miejsce w numerze. Ma chłop talent. A ja mam nadzieję, że stać go także na wymyślanie oryginalniejszych intryg.

Kelly Link, Światło - odbiłem się od tego tekstu jak odbijam się od metalu z lat osiemdziesiątych. Zagryzając zęby przebiłem się jakoś przez konstrukcje stylistyczne Link, wytrzymałem z jej odstręczającą bohaterką do ostatniego akapitu, w którym przebłysło w niej źdźbło człowieczeństwa wykraczającego poza "muszę mieć co jeść i za co chlać". Ale nic to nie pomogło mojemu odbiorowi tego opowiadania. Są tacy, którzy uważają, że fantastyka powinna nieść koncepcję, lub przynajmniej przygodę, ale nie powinna poprzestawać na obyczaju i ja do nich należę. Są i tacy, którzy uważają, że koncepcja, a nawet fantastyczność powinny ustąpić obyczajowi, jeśli sprawnie napisany - to Matuszek. Nie zgadzałem się z nim w NF i nie zgadzam tutaj. A do tego nie lubię tej anegdotycznej metody prowadzenia narracji, jaką zaserwowała Link, z miejsca znielubiłem bohaterkę i narratorkę, jedyne więc co mogłoby mnie w tym opowiadaniu ująć to jego fantastyczność. A tu masz! - fantastyka jest temu opowiadaniu zupełnie niepotrzebna. Gdyby toczyło się np. w Nowy Orleanie (przed Katriną) w domu opieki społecznej dla osób dotkniętych amnezją, nic istotnego by się w nim nie zmieniło. F&SF, proszę, nie idź tą drogą.

Garth Nix, W głębinach jeziora - niezły średniak - ani mnie nie poruszył, ani nie oburzył. Niemniej, opowiadanie zaciekawiło kolejną wizją najbardziej chyba wykorzystywanej w fantastyce legendy. Wizja sięgnęła - w wielu tego słowa znaczeniach ;) - głębiej, pozwalając poznać tło historii z perspektywy jeszcze jednej osoby. Fajnie.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 11 Sie 2010, 15:30 
Żubr
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 23:42
Posty: 1344
agrafek napisał(a):
mapy są trochę jak święte księgi, ba mocniejsze nawet, bo przecież, gdy dostajemy je wierzymy im i ufamy bez reszty.

To już stwierdził Klasyk - Królik w filmie "Niezwykła przygoda Kubusia Puchatka", śpiewając mniej więcej tak:
"(...) to, co mapa dokładnie mówi ci,
zapomnieć możesz o intuicjiiiiiii"

agrafku - opowiadanie GRRMartina jest z 1973 r. I to widać, co nie? :D

_________________
"Hard work never killed anyone. But, I figure, why take the chance?" R. Reagan


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 11 Sie 2010, 15:34 
Zakrtaniony
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 17:59
Posty: 905
Ano widać! Dzięki za informację.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 11 Sie 2010, 16:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 19:40
Posty: 510
Miejscowość: NH
Akurat tekst Martina mógł wyjść w dowolnym momencie między 1949 a 1973 i by pasował do epoki. Bardzo klasyczny kawałek.

Spostrzeżenia agrafka, co do Kosmatki i Bacigalupiego – że oba antykorporacyjne i oba antykorporacyjność realizujące tą samą fabułą (kanoniczną dla każdego antykorporacyjnego kawałka na tym świecie) – są bardzo trafne. Tak przy okazji: czy tylko mnie korporacja, ze swymi rozmiarami, ociężałością, lękiem przed zmianami, hierarchicznością, kolektywnym zarządem i nowomową (jestem całkiem świeżo po Protasiuku) kojarzy się z państwem socjalistycznym? Takim Związkiem Sowieckim, albo PRLem, tylko realizowanym na nowym nośniku?

_________________
cześć, jestem Ziuta i kiepsko tańczę
dziwię się


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 07:14 
Zakrtaniony
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 17:59
Posty: 905
Heh, Ziuta, właśnie zobaczyłem, że obaj napisaliśmy to samo, tyle, że Ty na blogu.
Korporacja to kolejny skomplikowany, w pewnym stopniu opresyjny system. Nic dziwnego, że służy za okazjonalnego złego. Pracownicy korporacji są zwykle odczłowieczeni niczym orkowie Saurona - niby to ludzie, ale przede wszystkim pracownicy/siepacze systemu. Mam wrażenie, że u nas jeszcze trochę słabiej to czuć, bo dla nas ciągle jeszcze ucieleśnieniem złego systemu jest państwo totalitarne. Amerykanie tego nie doświadczyli, dlatego Sauronem uczynili korporacje. Traktują je jednak, mam wrażenie, powierzchownie. Nawet Morgan w "Siłach rynku" sięgnął niewiele głębiej.

Ciekawszy jest pod tym względem - moim zdaniem - Crichton, którego skrzywdziła większość ekranizacji, w związku z tym pamiętamy go głównie jako "faceta od dinozaurów". Tymczasem, przy zachowaniu proporcji (bo to głównie literatura sensacyjna i przygodowa) Crichton opisywał ludzi w sytuacji systemowego zniewolenia właśnie. I zdarzało mu się sięgnąć głębiej - jak "W sieci", znanej głównie i niesłusznie jako powieść (potem film, który tylko jeden wątek wyeksponował) o walce płci. Tymczasem Crichton opisał tam wojnę kukiełek o władzę. Wszyscy podlegają prawom i niepisanym zasadom korporacji i toczą w niej wojnę istot zniewolonych i godzących się w jakiś sposób z tym zniewoleniem. Seks w powieści to tylko jeszcze jedna, ani lepsza ani gorsza od innych strategia. Podobnie jest i w fatalnie zekranizowanym "Kongo", w którym wojny pomiędzy ośrodkami naukowymi ważniejsze są niemal (w powieści) od celu wyprawy.
A i tak najlepiej opisuje korporacje Dilbert ukazujący (podobnie jak powieści Crichtona) jak bardzo zwichrowane i nienormalne stają się korporacyjne normy życia, które sami budujemy. Dilbert jest też chyba najbardziej życiowy, bo u niego nikt już z systemem nie walczy - wszyscy poddali mu się i wykorzystują jego nieżyciowość i sztywność, by "jakoś przeżyć".

Opowiadania z F&SF ani się nie zbliżają w refleksji do Crichtona, czy Dilberta (nie wiem jak z Protasiukiem). Pozostają na poziomie ludowej przypowieści o prostaczkach, którzy, nie bez trudu, pokonali smoka. Przy czym prostaczkowie ludowi zwykle robili to dla wymiernych korzyści, bohaterom opowiadań bliżej do hobbitów ratujących świat, bo tak trzeba.


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 10:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 19:40
Posty: 510
Miejscowość: NH
Protasiuk idzie bardziej w Archiwum X niż powieść korporacyjną, ale z niego wysnułem hipotezę, że korporacja realizuje pewne elementy demokracji ludowej.

Żeby ktoś raz spróbował napisać tekst od drugiej strony. Przecież zła korporacja nie robi zła dla zabawy. Ani żaden menedżer nie jest opętany zyskiem. Za wszystkim stoją jakieś przesłanki.

_________________
cześć, jestem Ziuta i kiepsko tańczę
dziwię się


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 10:22 
Żubr
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 23:42
Posty: 1344
Hm, może nie od strony korpo, ale (idąc tropem iksfajli) już np. powieści z punktu widzenia swoistych MIB pisze Stross. Cykl o Pralni to właśnie takie spojrzenie od strony supertajnych rządowych agencji, które śledzą i kontrolują.

_________________
"Hard work never killed anyone. But, I figure, why take the chance?" R. Reagan


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 15:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 00:09
Posty: 808
Miejscowość: wciąż Poznań
@Kosmatka
Niedobre. W sumie zapowiadało się bardzo interesująco, bo akurat stopami z pamięcią kształtu zajmują się koledzy z korytarza obok; mnie samej w życiu by nie przyszło do głowy, że moża na ten (jakże nudny :twisted: ) temat napisać SF. No ale... tego SF to tam zostało tyle co kot napłakał. Naukowa tematyka to tylko sztafaż, opowiadanie mogłoby być o dowolnej tajnej technologii X. W ogóle te nanorurki do tych stopów to ni przypiął ni wypiął, przecież to nawet nie ma wspólnych zastosowań, bo w stopach z pamięcią kształtu się wykorzystuje właśnie pamięć kształtu, a nie wytrzymałość itd. I w ogóle raz mowa o fullerenach, raz o nanorurkach, a na końcu dość podejrzana koncepcja ze zmianą hybrydyzacji atomów węgla (podejrzana, ale nie nieprawdopodobna, ale nie bardzo chce mi się teraz szukać). Bardzo mi się nie podobał też język dialogów (na czele z "Chciałem to szybko załatwić. Ale ty uderzyłeś mnie doniczką"). W chwilach, kiedy bohater zaczyna się posługiwać technicznym żargonem, brzmi to kompletnie niewiarygodnie (sztucznie brzmi nawet, gdy pytają: "Gdzie jest nośnik danych", na świętego Gugla, kto tak jeszcze mówi?). Złośliwy chichot budził się we mnie przy czytaniu emocjonującej sceny rodem z CSI Miami: "Mikroskop elektronowy transmisyjny umożliwił bezpośrednią wizualizację" (nożeż, wizualizacje to ma Windows Media Player), "Wiązania węglowe są opisane za pomocą hybrydyzacji orbitali chemii kwantowej" (kwik! pomijając fakt, że chemia kwantowa to dziedzina, a hybrydyzacja orbitali zachodzi w każdym wiązaniu chemicznym, to do kogo on to mówi? do laika --- wtedy po co używa takich trudnych sformułowań; do naukowego partnera --- wtedy po grzyb klepie oczywistości? :roll: ) Nie wiem też, na ile jest to wina tłumaczenia, ale są tam też kiksy w słownictwie technicznym (na mikroskopie elektronowym można sobie obejrzeć sieci krystaliczne, a nie siatki; metal pamiętliwy --- nie spotkałam się z tym określeniem w normalnej pracy, choć w guglu niby jest, raczej mówi się o metalach z pamięcią kształtu; temperatura transferu --- raczej przejścia fazowego niż transferu; w końcu nie "mikroskop elektronowy transmisyjny", a "transmisyjny mikroskop elektronowy", poza tym kto tak mówi w zwykłej rozmowie?). Mistrzami w imitowaniu realnie brzmiących rozmów prosto z labu byli dla mnie Strugaccy, "Sztuka alchemii" pod tym kątem wydaje się drewniana i udawana jak dowolne opowiadanie początkującego autora z internetsów, w którym chce on zrobić Wielkie Hard SF z jakiejś totalnie podstawowej fizyki. No i na koniec wątek romansowy --- laska, która poleciała na metale z pamięcią kształtu --- budzi głównie mój pełen niedowierzania facepalm...

_________________
trololololo


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 16:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 19:40
Posty: 510
Miejscowość: NH
Być może kiksy naukowe (nie zwróciłem na nie uwagi, już moja dziedzina nauki to dla mnie czarna magia) to wina tłumaczy. Spiny, wiązania i filolog angielski się myli.

Marzy mi się hard SF z mojej kochanej elektroniki/telekomunikacji, to dopiero byłyby sztywne nudy.

Czereśnia napisał(a):
chce on zrobić Wielkie Hard SF z jakiejś totalnie podstawowej fizyki.

To w pewnym sensie wina nauki. Dawniej taki Clarke czy inny Asimov mieli prosto, w kosmos latały rakiety, sztuczną grawitację robiła siła odśrodkowa, a model planetarny atomu wystarczał, by wytłumaczyć laikowi, jak działa reaktor (tudzież bomba). Współczesna nauka nie dość że wymaga fundamentów wymienionych wcześniej, to jeszcze idzie w rejony mało zjadliwe w prozie. Bodaj Adam Cebula (fizyk) w SFFiH żalił się, że jeżeli chce w artykule popularnonaukowym wyjść poza maszynę elektrostatyczną, to bez całek po obwodzie ani rusz.

_________________
cześć, jestem Ziuta i kiepsko tańczę
dziwię się


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 17:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 00:09
Posty: 808
Miejscowość: wciąż Poznań
Cytuj:
To w pewnym sensie wina nauki. Dawniej taki Clarke czy inny Asimov mieli prosto, w kosmos latały rakiety, sztuczną grawitację robiła siła odśrodkowa, a model planetarny atomu wystarczał, by wytłumaczyć laikowi, jak działa reaktor (tudzież bomba).

Pytanie też, na ile przyczyną jest ograniczona naiwność czytelnicza. Nie jestem przekonana, że te kilkadziesiąt lat temu ludzie znający się na nauce tak bezkrytycznie przyjmowali ten uproszczony pierwiastek S w SF Asimova czy Clarke'a; być może zmieniły się po prostu wymagania przeciętnego czytelnika, wraz ze zwiększeniem szybkiego dostępu do w miarę prosto podanej informacji. Albo czytelnik przyzwyczaił się już do emocji związanej z samym pomysłem "Łaaa, lecimy w kosmos" i zaczął zadawać pytanie: "A w jaki sposób dokładnie?"

Cytuj:
Współczesna nauka nie dość że wymaga fundamentów wymienionych wcześniej, to jeszcze idzie w rejony mało zjadliwe w prozie.

No właśnie mnie się wydaje, że zestaw atrakcyjnych na pierwszy rzut oka nurtów naukowych jest mniej więcej taki sam od zarania dziejów SF (a może właśnie z tego powodu, że ktoś zaczął je eksploatować jako pierwszy i potem poszło siłą rozpędu). A obecne literaturowe ekscytowanie się nimi raczej jest czymś w rodzaju posłuszeństwa konwencji niż faktycznie czerpaniem inspiracji. Bo np. o kolonizowaniu innych planet było już do znudzenia (pominąwszy nawet aspekt "czy terraforming itd. należy do nauki"). Podróż w czasie opisywana przez tysięcznego autora nie jest tak ekscytującym pomysłem, jak za pierwszym razem. No i i tak w większości literatury nie piszą naukowcy, więc co to za różnica, czy będą robić risercz w temacie X czy Y, skoro i tak go muszą zrobić? Kwestia wygody, schematu i konwencji, ot co :twisted: Jestem gotowa się założyć, że bez jakiegoś ogromnego trudu byłbyś w stanie napisać wciągające hard sf o telekomunikacji.

Cytuj:
Bodaj Adam Cebula (fizyk) w SFFiH żalił się, że jeżeli chce w artykule popularnonaukowym wyjść poza maszynę elektrostatyczną, to bez całek po obwodzie ani rusz.

Adam Cebula w ogólności głównie się żali, kiedyś z tej przyczyny zarzuciłam czytanie jego artykułów, nie mogąc znieść zawartego w nich natężenia narzekactwa. Artykuł popularnonaukowy przecież ma to do siebie, że może opowiedzieć o całkach po obwodzie bez całek po obwodzie, a przy pomocy nieocenionej Metody Hand-Waving. Jeśli ktoś nie umie tego zrobić, albo w rzeczach bardziej zaawansowanych niż maszyna elektrostatyczna najważniejszym problemem naukowym do przekazania jawią mu się całki po obwodzie, to może nie powinien się brać za popularyzację nauki.

_________________
trololololo


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 18:29 
Żubr
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2010, 23:42
Posty: 1344
Ziuta napisał(a):
Marzy mi się hard SF z mojej kochanej elektroniki/telekomunikacji, to dopiero byłyby sztywne nudy.

Ziuto, a czytałeś tę antologię?

_________________
"Hard work never killed anyone. But, I figure, why take the chance?" R. Reagan


Góra
 Profil  
 
 Temat postu: Re: F&SF - WIOSNA 2010
PostWysłany: 12 Sie 2010, 19:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Lut 2010, 19:40
Posty: 510
Miejscowość: NH
O jaaaaa :heartbeat:
Ale nie będę czytał, póki nie napiszę telekomunikacyjnego opowiadania hard sf. Jeszcze bym się zasugerował.

_________________
cześć, jestem Ziuta i kiepsko tańczę
dziwię się


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 89 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group